Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pręciki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pręciki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 sierpnia 2017

Szalony Blejtram

Czasami jak wena naciera... to nie ważne jest co w ręce mi wpada... tym razem miałam na podorędziu blejtram i górkę czegoś, co ja nazywam śmietkami - a co w praktyce jest tą częścią tekturki, którą zwykle wyrzucamy... do tego jakieś resztki sznurka... poplamiona gaza i pożółkłe kartki... pomyślicie - co może akceptowalnego z takiego zestawu wyjść? sami zobaczycie... posklejane, pogessowane, tekstura dodana maskami i pastą modelującą... góra mikrokulek... a na koniec nadanie kolorów zgodnych ze zdjęciem, które mnie urzekło jakiś czas temu :)

czwartek, 18 sierpnia 2016

Muzyczny notes ...

Sama baza notesu, to pozostałość po warsztatach mediowych... miał być oklejony pracami wykonanmi na warsztatach z Aidą... ale ostatecznie został ubrany w prześliczne papiery :) jedyną ozdobą jest umieszczona na geometrycznym, potuszowanym tle ramka z zatopionymi w żywicy brokacie drobnym i grubym oraz mikrokulkami... a także kilka złotych pręcików całości dopełnia wiązanie z nutowym nadrukiem.


piątek, 11 marca 2016

skrzyneczka odsłona 2...

Pamiętacie mediową  skrzyneczkę ? tą błękitno-różową? to super!
nie wiecie jednak, że ma ona starszą siostrę... ... a może wiecie - bo w Biedronce te skrzyneczki były w zestawach po 2 sprzedawane...

w każdym razie skrzyneczka ta również została przeze mnie zalterowana... jej kolor został zmieniony i została spartańsko ozdobiona kwiatami i siecią florystyczną w odpowiednich kolorach... całość została na sam koniec potraktowana złotym spritzerem...

w kwiaty zostały domontowane dodatkowe pęki pręcików, które optycznie zwiększają ilość kwiatków (no mnie się tak wydaje)

ogólnie całkiem sympatyczna mi wyszła...




sobota, 19 grudnia 2015

Wszystko co dobre się kończy...

Dziś ostatnia moja inspiracja dla TricksARTU :) i nie może być inaczej... oczywiście świąteczna!
Tym razem przedstawiam Wam jedną z tych kartek, przy których poszalałam… podstawą kartki jest papier z serii biscuits: White Waltz obwiązany złotym sznurkiem, ochlapany złotym chlapidłem – tusz Akrylowy Splah! Gold, tekturkę – wianek potraktowałam mgiełkami zieloną i brązową, oraz złotą a następnie dodałam brokat – stała się w ten sposób podstawą dla kompozycji poinsecji oraz kulek kolorowych w mikrokulkach obtoczonych, udających owoce głogu… całości dopełnia kilka złotych pręcików wystających tu i ówdzie…





Na moich kartkach goszczą czasem rzeczy niecodzienne… tym razem trafiłam na zielony porost często wykorzystywany w tworzeniu trójwymiarowych scenek i makiet, oraz czerwone gałązki… w efekcie, kilka z tegorocznych kartek zostało nimi ozdobione, zyskując mocne trójwymiarowe akcenty, będące jednocześnie bardzo świątecznymi… oto jedna z nich :)
Na bazowej warstwie papieru Bisquit Magical Time nakleiłam kawałek serwetki, którą „przedłużyłam” używając elementów będących jej „dziurkami”, trochę tuszowania i chlapania przydało jej głębi, dodatkowo gwiazdy betlejemskie wykonane przy użyciu wykrojnika, oraz porosty, gałązka czerwona i dzwoneczki (które cichuteńko dzwonią, jeśli kartką potrząsnąć) oraz kryształki złote.



Kolejna kartka to znowu Biscuits Magical Time, na nim przysiadła zwiewna gaza udająca powiew wiatru ze śniegiem, kaboszonek z choinką na embosowanym złotym papierze i liściach ostrokrzewu wyciętych wieki temu i tekturka wesołych świąt będąca ozdobą samą w sobie :)

 


Dziękuję serdecznie Tricksartowi za to wielce inspirujące zaproszenie, mogłam się twórczo wyżyć, i mam nadzieję, że i Was nieco zainspirowałam. Wesołych Świąt!






czwartek, 17 grudnia 2015

Spotkał mnie wielki zaszczyt...

Jaki? ano taki, że zostałam zaproszona by inspirować  w TricksArcie, jako gościnna Projektantka. Sprawiło mi to ogromną radość, oraz napełniło mnie dumą, bo nie sądzę bym była jakoś specjalnie znana... ;) 15 obserwatorów mojego bloga to jakoś niespecjalnie dużo ;) hihihi

Nie będę Wam truła, co i jak i od kiedy robię... hihihi o tym poczytajcie na blogu TricksArtu :)

Dałam TricksArtowi ciężki orzech do zgryzienia, bo oczywiście amok mnie ogarnął, amok tworzenia oczywiście,  nie tylko kartek, ale również wzięłam się za reanimację czegoś, co powinno zostać wyrzucone.
Wzięłam pudełko po herbatce dla dzieci, odcięłam mu dno metalowe, przecięłam je na pół wzdłuż… potem zabrałam się za ciachanie papierów, wklejanie magnesów, dopasowywanie boków, kwiatów… 


no sami zobaczcie co z tego wyszło :)


Kolejną pracą wykonaną z potrzeby podarowania drugiego życia jest skromniutki organizer na biurko. A było to tak…
Właśnie skończyła się rolka ręczników papierowych, pozostawiając po sobie tubę… i właśnie ta tuba zagadała:
a może tak mnie przerobisz na coś przydatnego? Bo wiesz, młoda tektura jestem… chcę jeszcze pożyć, a nie zostać zmielona i przerobiona na papier toaletowy… no nie bądź taka… masz tu taki ładny papier… patrz: turquiose cozy evening … ładnie by mi w nim było…
No i uległam… tuba została przecięta na 4 nierówne części… trzy z nich stały się organizerem ubranym we wspomniany papier. Z dwóch warstw beermaty stworzyłam im podstawę. Fragmenty ramki z tego zestawu posłużyły za maskowanie dla łączenia papieru… całość ozdobiłam kilkoma własnoręcznie wykonanym i kwiatami (i kilkoma kupnymi pączkami róż) pasami brokatowymi, oraz tekturką – napisem "Hold on time" nie licząc oczywiście litra magica ;) tak właśnie powstał ten sympatyczny organizer, który komuś sprawi radość zdobiąc jego biurko…




Jeśli myślicie, że tuba dała mi spokój, jak zrobiłam z niej organizer, to się mylicie… pamiętacie, że została przecięta na 4 części… pewnie by mi dała spokój, ale nieopatrznie ostatnią część położyłam tuż obok pachnącej lawendą świeczuszki… i się zaczęło: 
Killa… ta świeczka tak pachnie… ja nie chcę być wyrzucona, ja chcę tak pachnieć… weź no coś pomyśl… no bo jak to tak… żeby świeczka stała sama taka… ładniej będzie wyglądać w świeczniku… patrz leży akurat kawałeczek papieru Bisquits Magical Time  akurat wystarczy…. No nie bądź taka… widzę też trochę koroneczki… i gessa… no weź…

Jak tu nie posłuchać takiego namawiania… się wzięłam… wspomniany fragmencik papieru został docięty i naklejony na tubę (znaczy jej resztkę), która okazała się nieco za wysoka do wspomnianej świeczki (ale z drugiej strony idealnie nadawała się rozmiarem…), kawałki beermaty zostały docięte, by stworzyć podniesione wewnętrzne dno – tak by świeczka idealnie pasowała… następnie odrobina koronki bawełnianej w beżowym kolorze, oraz doklejone fragmenty metalowego kwiatu, które następnie zostały pomalowane gessem i przed wyschnięciem oprószone brokatem bezbarwnym, ale bardzo drobnym, ostatecznie całości dopełniła swoista gałązka z perełek metalicznych


poniedziałek, 19 października 2015

Wsiąkam w robienie kwiatów...

No bo komu potrzebne kupne kwiaty... jeśli umie zrobić swoje własne...
oczywiście, najpierw trzeba się naumieć... to zapewniły mi warsztaty z niezastąpioną Ewą... warsztaty zorganizowane przez Scrapek.pl oraz spółdzielnię Dekato... (zdjęcia zapożyczone z bloga scrapka)

  


wraz z resztą kursantek dzielnie starałyśmy się nadążyć za bardzo szczegółowymi wskazówkami Ewy...

 



w efekcie powstały takie kwiatuchy:



 


całkiem nieźle - moim nieskromnym zdaniem mi poszło...
tak nieźle, że tydzień, czy dwa później powtórzyłyśmy sobie z koleżanką Paulaną warsztaty - tym razem we dwie tylko... i powstały takie kwiatki:




już nie tak dobrze... bo i materiały nie te same... i niektórych wykrojników nie miałyśmy... ale ogólnie super wyszło :)
to wszystko prowadzi do dzisiejszego mojego kwiatkowania... jak już doatrły moje tusze...
i miałam te przygotowane pręciki - wkłady (to też trochę trwa... i kleiłam je kilka dni... ale traz mam ułatwione zadanie)

i tak powstała cała masa gardenii...






w sumie 4 rozmiary w najróżniejszych konfiguracjach kolorystycznych...